Przegląda sobie człowiek te internety, czytać próbuje te na tematy. I nagle w oczy rzuca się taki oto tytuł „Jeśli nie znajdziesz czasu na rozwiniecie biznesu będziesz bankrutem!”. Powiało grozą i chłodem. Rodzi się potrzeba zerknięcia, cóż takiego trzeba uczynić, aby rozwinąć ten biznes, albo zostać bankrutem. Bo tylko taki wybór się jawi.
Czytać zaczynam. Ze zrozumieniem staram się. Zaczyna się jak u Hitchcocka. Od trzęsienia ziemi, albo nawet czegoś gorszego.
Czas zacząć się bać i pogrążać w dalszej lekturze artykułu. Po co? Bo pewnie tu znajdę lek na całe zło. I … kolejny strzał.
Boję się już tak, że nie wiem czy chcę czytać dalej! Ale otwieram oczy i widzę … chmurę! Szanowny Pan Piszący podsuwa mi koło ratunkowe!
Hura! Hip, hip, hura! Na wszystko dobra jest chmura – zakrzyknęło z radości moje serce, ze szczęścia rusza dusza i rozum otwiera się. A potem kolejne uspokojenie moich potarganych nerwów.
W życiu nie doszedłbym do takich wniosków. Brawo! Przedzieram się dalej przez gąszcza i chaszcze kryptoreklamy. I znowu perła!
Kiedyś w fajnej reklamie poruszono kwestię, kto płaci za opakowanie, w którym dostarczany jest pewien produkt. Padło stwierdzenie „Pan płaci, Pani płaci, wszyscy płacimy” [czy tak jakoś]. Nie róbmy z ludzi debili. Nadal trzeba płacić, tylko za coś innego. I nadal ktoś musi za to zapłacić. Wprost lub pośrednio.
I tu wyszło szydło z worka. Lekiem na całe zło jest chmura z home.pl. Di end.
Przyznam, że już dawno nie czytałem tak żenującego artykułu sponsorowanego. Aż mi się chciało o tym napisać :)
P.S.
I żadnego uzasadnienia dla tytułu artykułu w jego tekście nie znalazłem.